I wszytko skończyło się dobrze. Od kilku godzin siedzę z wielkim bananem na twarzy i cieszę się jak głupia, nie tylko dlatego, że Panu M. udało się rozwiązać bardzo ważny problem, ale i ja zrobiłam krok naprzód. Po półtorej roku, na reszcie, zebrałam się na odwagę, schowałam tę debilną dziecięcą dumę do kieszeni i pogodziłam się z kimś, kto był kiedyś bardzo ważny dla mnie. Z K. to była krótka, ale intensywna znajomość, wiele wnosząca do mojego życia i wiele mi uświadamiająca. Właśnie dzięki niej odkryłam w sobie coś, o czym wam kiedyś napisze, na razie żyję chwilą.
Gdyby ktoś z domowników wtargnął do mojego pokoju wziąłby mnie za wariata. Nie codziennie skaczę na krzesełku obrotowym szczerząc się przy tym jak głupi do sera. Dzień zaczął się i skończył się pomyśle. Oby i jutrzejszy był takowy...
AAAAA!!!!!! Taaaaaaaaaaaaaaaaaaaaki epicki dzień! TAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAAKI!!!!! Jutrzejszy bedzie lepsiejszy!
OdpowiedzUsuń