Zastanawialiście się czasem czym jest dla was rodzina? Co
byście zrobili gdyby was odtrącili? Gdybyście byli zmuszeni od niej odejść? Ja
tak, i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to byłoby cholernie bolesne. Z moją
totalnie pokręconą rodzinką jestem zżyta niemiłosiernie. Może i tego nie
pokazuje, ale nie wyobrażam sobie straty kogokolwiek z nich. Rodzina zawsze
była dla mnie podporą, tak samo, jak później przyjaciele. To dzięki pewnej
dwójce wspaniałych ludzi, których kocham i szanuje całą sobą jestem tym kim
jestem, osiągnęłam to co osiągnęłam i jestem tu, a nie gdzie indziej. Nie
zostawili mnie, nawet wtedy, kiedy zrobili to moi właśni rodzice. Jeśli jeszcze
nie domyśleliście się o kim mowa, to uwaga. Mówię o dwójce najwspanialszych
dziadków, za których dałabym się pokroić i wrzucić w ogień piekielny. O tych
samych na których się czasem wkurwiam, z którymi się kłócę, w których mam
oparcie, którzy potrafią mnie rozbroić jednym słowem. Mówię o osobach bez
których by mnie nie było, bez których nie wyobrażam sobie życia na tym Ziemskim
padole. Podobnie sprawa się ma, jeśli chodzi o moją rodzicielkę. Pomimo tego,
że mieszka ponad 700 km ode mnie stara się całą sobą, być przy mnie kiedy tylko
może i wspierać mnie jak tylko może.
Prócz rodziny w moim życiu istnieją już teraz 4
niezidentyfikowane osobniki z obojga płci, z którymi zmuszona jestem użerać się
od pewnego czasu.
Pewna Pani A. ufo nr 1, osobnik płci żeńskiej. Uparte, wkurzające,
opierdalające kiedy trzeba, kochane, humorzaste i wspierające mnie od blisko
ośmiu lat coś. Coś, co kocham jak siostrę, której los mi poskąpił.
Pani P., ufo nr 2. Podobnie jak poprzedniczka jest
przedstawicielką płci pięknej. Mała, wredna, upierdliwa, rozhisteryzowana,
nieśmiała i cholernie zabawna osoba, z którą użeram się już lat cztery. Siostra
nr 2.
Już wcześniej wspominany Pan M., jedyny przedstawiciel
płci przeciwnej. Ciacho rodem z piekarni, wyróżnia go nie tylko atrakcyjność
fizyczna, jest cholernie mądrym, zabawnym, teraz również mówiącym co myśli i
czuje osobnikiem. Przyjaciel, który za osoby, które kocha skoczył by w ogień
piekielny. Cholernik, złośnik, histeryk, narwaniec i panikara. Ufo nr 3 i
przybrany bratał nr 1.
Droga Pani G. Osoba, którą znam trzy lata, ale dopiero
teraz zaczynam odkrywać prawdziwą ją. Miłą, cichą, zabawną i pomocną osóbkę,
która wraz z Panem M. próbujemy wyciągną z za jej własnego muru. Obiecuje, że
kiedyś nam się to uda. Obecne ufo nr 4.
Została jeszcze jedna osoba. Ktoś kogo znałam bardzo
krótko, ale stał się dla mnie niczym starszy brat. Ktoś, kto żyje w moim sercu
mimo, że nie ma go już z nami. Pan B., choleryk, wesołek, kosmita, zboczuch,
śmieszka, osoba skupiająca w sobie tyle radości, że to aż niemoralne. Osoba
zmarła tuż po tegorocznych świętach wielkiej nocy. Mimo, że nie ma z nami już
ufa nr 5 i mojego bratała nr 2 cały czas czuje, że jest koło mnie i Pana M i
nam pomaga, wspiera i motywuje… Dziękuje mu za to niezmiernie.
Wiele razy się nad tym zastanawiałam i nie wyobrażam sobie tego. Moja rodzina jest jaka jest, ale strasznie się cieszę, że ją mam. Wiadomo nie jest idealna, ale idealne są tylko w serialach.^^
OdpowiedzUsuńCo do pana B. Znów mam łzy w oczach. Pewnie, że pomaga i nie tylko on. ^^
Popłakałam się, gdy opisałaś pana B. A co do sytuacji, którą opisałaś. Zapewne cholernie bolałoby mnie, gdyby rodzina mnie odtrąciła. A co do odejścia? Jeżeli byłoby dobrowolne... Zaczynam nad tym myśleć na poważnie. Jednakże to dopiero po studiach. Jeszcze trzy lata do końca. Jeżeli znajdę pracę w zawodzie... Będzie dobrze. Niekoniecznie blisko rodziny. Mimo, że kocham ich całym sercem, szanuję ich za to co dla mnie robią, sądzę, że odejście od nich pozwoli mi rozwinąć skrzydła. Luana doskonale wie, dlaczego mówię tak, a nie inaczej. Czasem by kogoś docenić, ta osoba musi w pewien sposób zniknąć z naszego życia.
OdpowiedzUsuń