piątek, 14 czerwca 2013

O Rodzinie i Przyjaciołach.


Zastanawialiście się czasem czym jest dla was rodzina? Co byście zrobili gdyby was odtrącili? Gdybyście byli zmuszeni od niej odejść? Ja tak, i z całą pewnością mogę powiedzieć, że to byłoby cholernie bolesne. Z moją totalnie pokręconą rodzinką jestem zżyta niemiłosiernie. Może i tego nie pokazuje, ale nie wyobrażam sobie straty kogokolwiek z nich. Rodzina zawsze była dla mnie podporą, tak samo, jak później przyjaciele. To dzięki pewnej dwójce wspaniałych ludzi, których kocham i szanuje całą sobą jestem tym kim jestem, osiągnęłam to co osiągnęłam i jestem tu, a nie gdzie indziej. Nie zostawili mnie, nawet wtedy, kiedy zrobili to moi właśni rodzice. Jeśli jeszcze nie domyśleliście się o kim mowa, to uwaga. Mówię o dwójce najwspanialszych dziadków, za których dałabym się pokroić i wrzucić w ogień piekielny. O tych samych na których się czasem wkurwiam, z którymi się kłócę, w których mam oparcie, którzy potrafią mnie rozbroić jednym słowem. Mówię o osobach bez których by mnie nie było, bez których nie wyobrażam sobie życia na tym Ziemskim padole. Podobnie sprawa się ma, jeśli chodzi o moją rodzicielkę. Pomimo tego, że mieszka ponad 700 km ode mnie stara się całą sobą, być przy mnie kiedy tylko może i wspierać mnie jak tylko może.
Prócz rodziny w moim życiu istnieją już teraz 4 niezidentyfikowane osobniki z obojga płci, z którymi zmuszona jestem użerać się od pewnego czasu.
Pewna Pani A. ufo nr 1, osobnik płci żeńskiej. Uparte, wkurzające, opierdalające kiedy trzeba, kochane, humorzaste i wspierające mnie od blisko ośmiu lat coś. Coś, co kocham jak siostrę, której los mi poskąpił.
Pani P., ufo nr 2. Podobnie jak poprzedniczka jest przedstawicielką płci pięknej. Mała, wredna, upierdliwa, rozhisteryzowana, nieśmiała i cholernie zabawna osoba, z którą użeram się już lat cztery. Siostra nr 2.
Już wcześniej wspominany Pan M., jedyny przedstawiciel płci przeciwnej. Ciacho rodem z piekarni, wyróżnia go nie tylko atrakcyjność fizyczna, jest cholernie mądrym, zabawnym, teraz również mówiącym co myśli i czuje osobnikiem. Przyjaciel, który za osoby, które kocha skoczył by w ogień piekielny. Cholernik, złośnik, histeryk, narwaniec i panikara. Ufo nr 3 i przybrany bratał nr 1.
Droga Pani G. Osoba, którą znam trzy lata, ale dopiero teraz zaczynam odkrywać prawdziwą ją. Miłą, cichą, zabawną i pomocną osóbkę, która wraz z Panem M. próbujemy wyciągną z za jej własnego muru. Obiecuje, że kiedyś nam się to uda. Obecne ufo nr 4.
Została jeszcze jedna osoba. Ktoś kogo znałam bardzo krótko, ale stał się dla mnie niczym starszy brat. Ktoś, kto żyje w moim sercu mimo, że nie ma go już z nami. Pan B., choleryk, wesołek, kosmita, zboczuch, śmieszka, osoba skupiająca w sobie tyle radości, że to aż niemoralne. Osoba zmarła tuż po tegorocznych świętach wielkiej nocy. Mimo, że nie ma z nami już ufa nr 5 i mojego bratała nr 2 cały czas czuje, że jest koło mnie i Pana M i nam pomaga, wspiera i motywuje… Dziękuje mu za to niezmiernie.

2 komentarze:

  1. Wiele razy się nad tym zastanawiałam i nie wyobrażam sobie tego. Moja rodzina jest jaka jest, ale strasznie się cieszę, że ją mam. Wiadomo nie jest idealna, ale idealne są tylko w serialach.^^
    Co do pana B. Znów mam łzy w oczach. Pewnie, że pomaga i nie tylko on. ^^

    OdpowiedzUsuń
  2. Popłakałam się, gdy opisałaś pana B. A co do sytuacji, którą opisałaś. Zapewne cholernie bolałoby mnie, gdyby rodzina mnie odtrąciła. A co do odejścia? Jeżeli byłoby dobrowolne... Zaczynam nad tym myśleć na poważnie. Jednakże to dopiero po studiach. Jeszcze trzy lata do końca. Jeżeli znajdę pracę w zawodzie... Będzie dobrze. Niekoniecznie blisko rodziny. Mimo, że kocham ich całym sercem, szanuję ich za to co dla mnie robią, sądzę, że odejście od nich pozwoli mi rozwinąć skrzydła. Luana doskonale wie, dlaczego mówię tak, a nie inaczej. Czasem by kogoś docenić, ta osoba musi w pewien sposób zniknąć z naszego życia.

    OdpowiedzUsuń